niedziela, 25 stycznia 2015

Rozdział 9

Powracam do was z dziewiątym rozdziałem. Zapraszam do czytania i Pozdrawiam :*
*Dwa tygodnie po ślubie Shakiry i Gerarda, Miu*
Tak strasznie nie chciało mi się wstać, ale musiałam. Szybko wykonałam poranną toaletę i ubrałam się. Zeszłam na dół i chciałam coś zjeść, ale nie udało mi się. Znów zwymiotowałam. Teraz jestem pewna, że się nie zatrułam tylko jestem w ciąży. Od tygodnia to samo mdłości, nudności i zły humor. Mojemu Leo powiedziałam, że jestem po prostu chora i to tyle. Natomiast Shaki i Ari znały prawdę. Dziś kiedy wstałam nie było przy mnie mojego ukochanego, ponieważ z samego rana ma trening. Natomiast ja o 13 mam wizytę u ginekologa, którego poleciła mi Shakira. Miałam do niego jechać razem z moją siostrą. Nie pozostało mi nic innego jak tylko wyczekiwać godziny 13. Usiadłam przed telewizorem i oglądałam jakieś seriale.
*Leo*
Jestem na treningu i teraz akurat z chłopakami odpoczywamy siedząc na murawie. Musiałem zostawić moją ukochaną Miu dzisiaj samą. Nie chciałem tego robić tym bardziej, że jest chora. Jednak ona jest strasznie uparta i nalegała. Jej stan zdrowotny nie zmienia się od całego tygodnia, co jej jest do cholery? Gdybym mógł coś zrobić, aby wyzdrowiała. Z rozmyślań wyrwali mnie moi przyjaciele.
-Leo co jest, jesteś dzisiaj jakiś nieswój-powiedział Alves.
-Po prost martwię się o Miu.
-A co jej jest?-znów zadał mi pytanie.
-Cały czas wymiotuje ma nudności i zły humor.
-Leo wiem co jej jest-krzyknął Gerard.
Ja i Dani spojrzeliśmy na niego z zapytaniem. Miał taką szczęśliwą minę i nie mógł przestać się uśmiechać. Nasz "tancerz" oczywiście musiał to uwiecznić na zdjęciu i wrzucić na instagrama (jest od niego uzależniony).
-Mów szybko co?-ponaglałem przyjaciela.
-Ona może być w ciąży.
Na te słowa się uśmiechnąłem i powiedziałem.
-Tak myślisz?
-Oczywiście, że tak Shaki miała tak samo kiedy była w ciąży z Milanem.
Naszą rozmowę przerwał nam trener. Kazał wrócić do treningu. Przez cały trening nie myślałem o niczym innym tylko o słowach Gerarda, że moja Miu może być w ciąży. Byłem szczęśliwy zawsze chciałem mieć synka lub córeczkę.
*Ari*
Była godzina 12:30, więc pojechałam szybko po moją siostrę i po chwili obie byłyśmy już u ginekologa. Miu weszła do środka, a ja natomiast czekałam na nią na korytarzu. Po chwili wyszła i uśmiechała się jak nigdy. 
-I co?-zapytałam
-Sama zobacz. 
Pokazała mi zdjęcie rentgenowskie jej dziecka. Przytuliłam ją i nie mogłam powstrzymać okrzyku radości. Dostałam sms-a od Shaki. "Dobra zapewne jest już po wizycie i jak wyniki?" Odpisałam jej "Sprawdziły się nasze przypuszczenia Miu jest w ciąży". "W takim razie widzimy się u mnie :*". To był ostatni sms od Shak. Powiedziałam Miu, że jedziemy do niej. Ona nie miała zbytnio wyboru, chciała od razu o wszystkim powiadomić Leo, ale wiedziała że mają jeszcze trening. Więc pojechała z siostrą do ich przyjaciółki. 
*Shakira* 
Czekałam na moje przyjaciółki. Usłyszałam dzwonek do drzwi i od razu poszłam im otworzyć. Wręcz rzuciłam się na Miu i zaczęłam jej gratulować. Ona tylko się uśmiechnęła i poszłyśmy do kuchni. Tam rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym nawet nie zauważając, że jest już 15. Do domu wszedł Geri i zdziwiony na nas spojrzał. 
*Miu*
Przywitałyśmy się z Gerardem i powiedziałyśmy mu dlaczego się spotkałyśmy. Ten tylko na tą wiadomość podbiegł przytulił mnie i zawołał, że chce zostać ojcem chrzestnym (wariat). Zdałam sobie sprawę z tego, że jeśli chłopaki skończyli trening to Leo jest na pewno w drodze do domu. Chciałam do niego zadzwonić, ale nie odbierał. Zdziwiło mnie to, ale może po prostu ma wyłączony telefon. Za jakieś pięć minut mój telefon zaczął dzwonić, to pewnie Leo pomyślałam. Spojrzałam na wyświetlacz i zauważyłam obcy numer. Jednak odebrałam i usłyszałam.
-Czy rozmawiam z partnerką pana Lionela Messiego?
-Tak-odpowiedziałam niepewnie.
-Pani chłopak miał wypadek i jest obecnie w szpitalu pod wezwaniem Św. Barbary.
Z wrażenia upuściłam telefon, a z moich oczu wyleciał potok łez. 
-Co się stało?-krzyknęła Shaki.
Spojrzałam na nich niepewnie i jedyne co udało mi się powiedzieć to Leo....szpital.... Popatrzyli na mnie przerażeni i nie wiedzieli co odpowiedzieć, a ja spuściłam wzrok i spojrzałam tempo cała zapłakana w podłogę.
Na dzisiaj to tyle i zapraszam do komentowania ;)


2 komentarze:

  1. Mam nadzieje ze Leo sie nic nie stanie i bedą razem szczęśliwi. Szykuje sie rodzinka widzę. Genialny rozdział i z niecierpliwością czekam na następny. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby Leo nic się nie stało ;/ Przypuszczam, że Nacho miał coś wspólnego z tym wypadkiem. Wiedziałam, że to jeszcze nie jest o nim koniec, niestety ;c

    OdpowiedzUsuń