środa, 21 stycznia 2015

Rozdział 5

Koniec już rozmyślania na temat tego co się stanie. Zapraszam na nowy rozdział i Pozdrawiam :*
*Leo*
Właśnie już dobiegałem do mojego ulubionego miejsca na plaży, kiedy dostrzegłem Miu rozmawiającą z jakimś mężczyzną. Pierwsza myśl jaka przeszła mi wtedy przez głowę to ta, że może kogoś poznała. Nie chciałem jej przeszkadzać i byłem załamany tym widokiem, dlatego chciałem jak najszybciej się stamtąd wycować. Zauważyłem, że Miu próbuje go wyminąć, ale ten mocno złapał ją za rękę i przybliżył do siebie. Ku mojemu zdziwieniu wcale jej się to nie podobało, próbowała się wyrwać z jego uścisku jednak na darmo. Chciała zacząć krzyczeć, ale ten przyłożył jej dłoń do ust. W tej chwili dla mnie nie liczyło się nic innego jak tylko ją uratować. Byłem pewny, że on próbuje jej coś zrobić. Szybko do nich podbiegłem i uderzyłem nieznajomego w twarz. Ten upadł na ziemię i złapał się za nos. Kiedy już wstał można było zauważyć, że krwawi, spojrzał na mnie potem na Miu i powiedział
-Jeszcze tego pożałujesz, zemszczę się na Tobie i tym twoim piłkarzyku.
-Odejdź stąd, chyba że chcesz znowu oberwać-wysyczałem przez zaciśnięte zęby.
Chłopak tylko znów na mnie spojrzał i odszedł. Miu podbiegła do mnie i mocno się wtuliła w mój tors. Poczułem jak jej łzy moczą moją koszulkę. Była załamana i nie potrafiła przestać płakać. Nie wiedziałem kto to był i co jej zrobił, ale jedno było pewne dla mnie to skończony idiota. Przytuliłem ją mocno i zacząłem głaskać ją po włosach. Staliśmy tak przez dobre 10 minut. Kiedy Miu się uspokoiła spojrzała na mnie i powiedziała
-Dziękuje, gdyby nie ty nie wiem co by się stało.
-Nie myśl już o tym, jestem przy tobie i już nic ci nie grozi.
Znowu się do mnie przytuliła, oczywiście odwzajemniłem uścisk.
-Chodź odprowadzę cię do domu. Tam na spokojnie opowiesz mi i Ari co się stało.
-Ari jest na spotkaniu z Danim.
-Ok, w takim razie na nią zaczekamy. Żebyś nie musiała siedzieć sama ja dotrzymam ci towarzystwa.
-Leo nie chcę sprawiać ci kłopotu.
-Żaden kłopot, chodź.
Pociągnąłem ją za rękę i ruszyliśmy w stronę jej domu. Szliśmy w ciszy, Miu była nieobecna i przerażona. Objąłem ją ramieniem i zauważyłem, że na ten gest lekko się uśmiechnęła. Dotarliśmy na miejsce, Miu otworzyła drzwi i weszliśmy do środka. Usiadła na kanapie, ja uklęknąłem przed nią i zachęciłem do tego żeby wszystko mi opowiedziała. Kiedy skończyła po jej policzku znów spływały pojedyncze łzy. Otarłem je i powiedziałem
-Nie płacz, nie warto przez takiego dupka jak Nacho.
-Leo, dziękuje że jesteś-uśmiechnęła się lekko po czym znowu była we mnie wtulona.
-Nie wiem jak ty, ale ja zgłodniałem. Pójdziemy coś ugotować? Miu mi przytaknęła i weszliśmy razem do kuchni.
-To na co masz ochotę?-zapytała
-Gofry z truskawkami, bitą śmietaną i czekoladą?
-Ok, więc pokrój proszę truskawki, a ja przyszykuje resztę składników-odpowiedziała.
Włączyliśmy muzykę do której ja śpiewałem i tańczyłem przy okazji krojąc truskawki. Ucieszyło mnie to, że udało mi się rozśmieszyć Miu. Kiedy nasze danie było już gotowe wybiła godzina 16. Wzięliśmy talerzyki z naszym arcydziełem do salonu i włączyliśmy telewizję. Spojrzałem na mój talerz i zdałem sobie sprawę z tego, że efekt końcowy wyszedł na prawdę genialnie. 
Akurat pokazywali w wiadomościach Gerarda i Shakirę. Co oznacza, że cały świat już wie o ich zaręczynach. Spojrzałem na Miu, która zajadała się swoją porcją gofrów i zamyśliłem się.
-Halo ziemia do Lio, jesteś tam?
-Czy ty właśnie po raz pierwszy nazwałaś mnie Lio?-zapytałem z niedowierzaniem.
-Tak, jeśli mam tak nie mówić to przestanę. Wiem, że nazywają cię tak w Argentynie.
-Nie właśnie wolę jak się mówi na mnie Lio lub Leo niż Lionel. 
-Dlaczego?
-Ponieważ wydaje mi się, że Lionel to takie poważne, a to do mnie nie pasuje.
-Masz rację, najlepiej do ciebie pasuje Leoś.
Zaśmialiśmy się i wróciliśmy do jedzenia. Kiedy skończyliśmy, odłożyliśmy talerze do zmywarki i włączyliśmy jakiś film. Zauważyłem, że Miu usnęła wtulona we mnie. Nie chciałem jej budzić, więc nie wstałem. Pocałowałem ją lekko w czoło i dla zbicia czasu zacząłem oglądać następny film. Nie chciałem jej zostawiać samej w takim razie czekałem na powrót Ari. Domyślam się, że Alves chce jej powiedzieć o swoich uczuciach.
*Ari*
Dani zawiązał mi chustką moje oczy i powiedział, że ma dla mnie jakąś niespodziankę. Zaczęłam się zastanawiać jaką, ale chyba nikt jeszcze nigdy nie zgadł co siedzi w tej jego szalonej główce. Sądzę, że jechaliśmy samochodem koło godziny. Nagle wyłączył silnik, po czym pomógł mi wysiąść z samochodu. Prowadził mnie w jakieś miejsce (zgaduje, że to plaża, ponieważ poczułam piasek). Zdjął chustkę z moich oczu i szeroko się uśmiechnął. Rozłożył ręce i wskazał miejsce na wprost nas. Ujrzałam mały stolik i dwa krzesełka, oraz wino z zapiekankami. No no postarał się chłopak. 
-Dani nie musiałeś, ja nie wiem co mam powiedzieć.
On tylko mnie podniósł i ułożył na krześle mówiąc
-W takim razie, spędźmy tą chwilę w ciszy.
Tak też zrobiliśmy. Zjedliśmy zapiekanki i napiliśmy się wina. 
-Przejdziemy się?-zapytał
-Tak.
-Więc wiesz Ari, chciałbym ci coś powiedzieć.
-Mów.
Spojrzał mi głęboko w oczy i wreszcie to z siebie wykrztusił
-Od kiedy pojawiłaś się w moim życiu, nie myślę o niczym innym tylko o tobie. To może być głupie, bo znamy się dość krótko, ale ja się w tobie zakochałem.
-Dani-zaczęłam, ale nie wiedziałam co mam powiedzieć. Prawda jest taka, że ja też się w nim zakochałam.
-Rozumiem, nie musisz mi nic tłumaczyć. Pewnie ty nie czujesz do mnie tego samego, ale chciałem spróbować. Jednak mimo wszystko chcę abyśmy nadal byli przyjaciółmi.
Spuścił głowę, zauważyłam na jego twarzy smutek.
-Dani daj mi coś powiedzieć-znów na mnie spojrzał z nadzieją.
-Tak?
-Ja też cię kocham i nawet nie masz pojęcia jak bardzo.
-Na prawdę?-zapytał z szerokim uśmiechem.
-Tak. 
Złapał mnie w pasie, uniósł wysoko w górę, zakręcił się i postawił na ziemi. Spojrzał głęboko w moje oczy i pocałował mnie. Ta chwila mogłaby trwać wieczność. Ten pocałunek był taki magiczny.
-Jestem najszczęśliwszym mężczyzną na świecie. Powiedział Dani po czym znowu mnie pocałował.
Ok, więc tym akcentem kończymy rozdział 5. Wiem, że tym razem jest krótszy niż zwykle, ale przynajmniej wiem co będzie działo się dalej. W następnym będzie działo się bardzo dużo. A kiedy go wstawię? Postaram się jutro, zapraszam do komentowania i na poprawę humoru macie szalonego Alvesa oraz Messiego ;)




                                                                                                                              

2 komentarze:

  1. Dobrze, że Leo wkroczył do akcji, bo zaczynałam się bać ;o Później ich wspólne gotowanie ahh.. ♥ Zakochany Dani .. przecudowny! ;) Czekam z niecierpliwością na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż powiedzieć, genialny rozdział i czekam na następny i pozdrawiam;*

    OdpowiedzUsuń