Witajcie w ósmym rozdziale. Akcję przesunęłam, ponieważ gdyby wszystko stało w miejscu to nigdy bym z tego nie wybrnęła. No to co, zapraszam do czytania i Pozdrawiam :*
*Miesiąc później, Miu*
Od samego rana ja i Ari pomagałyśmy się ogarnąć naszej przyjaciółce do ślubu. Tak zgadliście Shakirze, teraz na szczęście jest już gotowa. A ja? A ja właśnie teraz szykuję siebie i Leo. Co zmieniło się przez ten miesiąc? A więc tak, Ari mieszka u Daniego ja natomiast u Leo. Jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi i nie wyobrażamy sobie życia osobno. Tak wiele się zmieniło w moim życiu przez ten miesiąc. Oczywiście dużą zasługę mają w tym wszyscy moi przyjaciele. Co z Nacho? Od pamiętnego spotkania go na plaży i uratowaniu mnie przez Leo nigdy więcej już go nie spotkałam. I niech tak zostanie, nie chcę żeby znowu pokomplikował mi życie. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos mojego piłkarza.
-O czym tak rozmyślasz?-podszedł i pocałował mnie w policzek.
-Nie ważne, chodźmy już, bo się spóźnimy.
Po paru minutach byliśmy już pod kościołem. Shak strasznie się denerwowała i ciągle zadawała to samo pytanie.
-Jak wyglądam?
-Wyglądasz jak księżniczka, przestań się już tak denerwować.
Na ceremonii ma pojawić się cała FCB wraz ze sztabem szkoleniowym i paru najbliższych osób dla Gerarda i Shakiry. Po chwili ujrzeliśmy nikogo innego jak Carlesa Puyola idącego w naszą stronę. Na jego twarzy można było dostrzec bardzo szeroki uśmiech. Podszedł do nas i się z nami przywitał. Co dziwne wszystkich po kolei wyściskał. Geri wysłał mu zaproszenie, ale nie był pewny czy Puyol się pojawi.
*Shakira*
Byłam strasznie zdenerwowana. Do ołtarza miałam podejść sama, ale jak się okazało zaprowadzi mnie Puyol. To już ta chwila, ani się obejrzałam a już rozgrywany był Marsz Mendelsona. Spojrzałam na wprost i ujrzałam miłość mojego życia, która była uśmiechnięta od ucha do ucha na mój widok.
*Gerard*
Zaczęło się ujrzałem moją wybrankę serca, która szła z dumnym Puyolem. Byłem szczęśliwy kiedy zobaczyłem, że to właśnie mój przyjaciel ją prowadzi do ołtarza. Za nimi szedł Milan w garniturku i trzymał poduszkę z naszymi obrączkami. Nie był przerażony, był z siebie dumny, że dostał tak ważne zadanie. Później można było dostrzec szczęśliwych Miu i Leo oraz Ari i Daniego.
*Leo*
Ceremonia zleciała bardzo szybko, wyszliśmy wszyscy przed kościół i oczekiwaliśmy na wyjście młodej pary. Kiedy już w końcu wyszli, wszyscy zaczęli rzucać w nich ryżem. Zrobiliśmy parę zdjęć po czym Gerard wziął Shak na ręce i wsadził ją do samochodu. Poprosił o ciszę i krzyknął.
-Jestem najszczęśliwszym mężczyzną na świecie, a teraz zapraszamy was na wesele.
Zaczęliśmy się schodzić do naszych samochodów i po 15 minutach drogi byliśmy na miejscu. Weszliśmy na salę i odśpiewaliśmy głośno "Sto lat". Shak i Geri byli tacy szczęśliwi. Nagle po zakończeniu naszego fałszu kelner przywiózł ogromny weselny tort, na który Gerardowi zaświeciły się oczy. Podszedł szybko do niego i zaczął go przekrajać (oczywiście z Shakirą).
Od samego rana ja i Ari pomagałyśmy się ogarnąć naszej przyjaciółce do ślubu. Tak zgadliście Shakirze, teraz na szczęście jest już gotowa. A ja? A ja właśnie teraz szykuję siebie i Leo. Co zmieniło się przez ten miesiąc? A więc tak, Ari mieszka u Daniego ja natomiast u Leo. Jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi i nie wyobrażamy sobie życia osobno. Tak wiele się zmieniło w moim życiu przez ten miesiąc. Oczywiście dużą zasługę mają w tym wszyscy moi przyjaciele. Co z Nacho? Od pamiętnego spotkania go na plaży i uratowaniu mnie przez Leo nigdy więcej już go nie spotkałam. I niech tak zostanie, nie chcę żeby znowu pokomplikował mi życie. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos mojego piłkarza.
-O czym tak rozmyślasz?-podszedł i pocałował mnie w policzek.
-Nie ważne, chodźmy już, bo się spóźnimy.
Po paru minutach byliśmy już pod kościołem. Shak strasznie się denerwowała i ciągle zadawała to samo pytanie.
-Jak wyglądam?
-Wyglądasz jak księżniczka, przestań się już tak denerwować.
Na ceremonii ma pojawić się cała FCB wraz ze sztabem szkoleniowym i paru najbliższych osób dla Gerarda i Shakiry. Po chwili ujrzeliśmy nikogo innego jak Carlesa Puyola idącego w naszą stronę. Na jego twarzy można było dostrzec bardzo szeroki uśmiech. Podszedł do nas i się z nami przywitał. Co dziwne wszystkich po kolei wyściskał. Geri wysłał mu zaproszenie, ale nie był pewny czy Puyol się pojawi.
*Shakira*
Byłam strasznie zdenerwowana. Do ołtarza miałam podejść sama, ale jak się okazało zaprowadzi mnie Puyol. To już ta chwila, ani się obejrzałam a już rozgrywany był Marsz Mendelsona. Spojrzałam na wprost i ujrzałam miłość mojego życia, która była uśmiechnięta od ucha do ucha na mój widok.
*Gerard*
Zaczęło się ujrzałem moją wybrankę serca, która szła z dumnym Puyolem. Byłem szczęśliwy kiedy zobaczyłem, że to właśnie mój przyjaciel ją prowadzi do ołtarza. Za nimi szedł Milan w garniturku i trzymał poduszkę z naszymi obrączkami. Nie był przerażony, był z siebie dumny, że dostał tak ważne zadanie. Później można było dostrzec szczęśliwych Miu i Leo oraz Ari i Daniego.
*Leo*
Ceremonia zleciała bardzo szybko, wyszliśmy wszyscy przed kościół i oczekiwaliśmy na wyjście młodej pary. Kiedy już w końcu wyszli, wszyscy zaczęli rzucać w nich ryżem. Zrobiliśmy parę zdjęć po czym Gerard wziął Shak na ręce i wsadził ją do samochodu. Poprosił o ciszę i krzyknął.
-Jestem najszczęśliwszym mężczyzną na świecie, a teraz zapraszamy was na wesele.
Zaczęliśmy się schodzić do naszych samochodów i po 15 minutach drogi byliśmy na miejscu. Weszliśmy na salę i odśpiewaliśmy głośno "Sto lat". Shak i Geri byli tacy szczęśliwi. Nagle po zakończeniu naszego fałszu kelner przywiózł ogromny weselny tort, na który Gerardowi zaświeciły się oczy. Podszedł szybko do niego i zaczął go przekrajać (oczywiście z Shakirą).
A więc wesele się zaczęło i wiedziałem, że dziś nikt nie pozostanie trzeźwy.
*Miu*
Była już godzina 23, wszyscy byli pijani i nikt nie potrafił ustać na nogach. Jedynie ja, Ari i Shak byłyśmy jeszcze w miarę trzeźwe. Patrząc na chłopaków pękałam ze śmiechu. W tej właśnie chwili Leo i Gerard tańczyli razem wolnego (wyglądało to epicko), a Dani i Puyol śpiewali do mikrofonu. Reszta (może lepiej tego nie skomentuje). Nadeszła północ Shakira wstała i wzięła mikrofon. Wszyscy usiedli i zaczęli jej słuchać z uwagą.
-A teraz zapraszam wszystkie panie na środek-powiedziała piosenkarka.
Leo powiedział, żebym też poszła więc ruszyłam na środek do moich przyjaciółek i czekałam na dalsze wskazówki. Ani się obejrzałam, a w moich rękach leżał welon panny młodej. Shak szybko do mnie podbiegła założyła mi go i kazała zaczekać na mojego przyszłego męża. Teraz to wszyscy panowie stali i wyczekiwali aż Gerard rzuci swoją muszkę. Oczywiście Leo i Dani stali pierwsi, ale któż inny mógłby złapać muszkę jak nie mój ukochany. Kiedy Geri mu ją założył, podbiegł szybko do mnie i mnie pocałował. Włączyli powolną muzykę i zaczęliśmy tańczyć. Był pijany, ale kontaktował. Spojrzał mi w oczy i powiedział
-Wiesz, chcę ci już od dawna coś powiedzieć.
-Co takiego?
Ku mojemu zdziwieniu Leo przede mną uklęknął. Czułam łzy szczęścia w oczach i myślałam, że zaraz zemdleje.
-Miu czy wyjdziesz za mnie?-zapytał z uśmiechem i wyczekiwał mojej odpowiedzi.
Byłam taka szczęśliwa i wprost wykrzyczałam "TAK". On tylko założył mi pierścionek na palec i pocałował. Usłyszałam słowa Xaviego.
-No nareszcie się oświadczył, planował to już chyba od całych dwóch tygodni.
Spojrzałam na Leo, a on tylko pokręcił głową i spojrzał na przyjaciela jakby chciał go zabić.
Teraz już całą resztę wesela spędziłam przy moim ukochanym.
*Ari*
Byłam szczęśliwa widząc moją siostrę taką uśmiechniętą. Musiała tyle przejść, ale nareszcie wszystko w jej życiu zaczyna się układać i to dzięki Leo. Co mogę powiedzieć wszyscy jesteśmy szczęśliwi. Shak i Gerard właśnie wzięli ślub, a ja i Dani mamy to w planach. Jak widać Lio i Miu też. Wiedziałam, że już nic nie jest w stanie zepsuć tego szczęścia. Oby tylko znów niespodziewanie się nie pojawił Nacho. Sprawa o nim ucichła, ale ja wiem że to spokój przed burzą. On nigdy nie odpuszcza, chociaż w głębi duszy tym razem się modliłam żeby było inaczej.
Krótszy niż zwykle i nudny. Ale obiecuję poprawę, następny jutro.
Nie mogłam się powstrzymać i musiałam dodać to zdjęcie. Po prostu je uwielbiam <3

.jpg)
Jest cudowny! mam nadzieje ze Nacho sie nie pojawi a Miu i Leo oraz Dani i Ari bedą szczęśliwi. Shakira i Geri sa tacy słodcy a tort wyglądał smacznie..;) no nic czekam na następny i pozdrawiam;*
OdpowiedzUsuń