czwartek, 22 stycznia 2015

Rozdział 6

Ok, w takim razie zapraszam do czytania już szóstego rozdziału i Pozdrawiam :*
*Ari*
Spacerowałam z Danim jeszcze dwie kolejne godziny. On jest na prawdę niesamowity. Cieszę się, że jesteśmy razem. Było już późno, więc Dani mnie odwiózł. Żegnając się z nim pocałowaliśmy się jeszcze raz i życzyliśmy sobie dobrej nocy. Weszłam do domu i pierwsze co przykuło moją uwagę to włączony telewizor w salonie. Poszłam w tą stronę i ujrzałam Leo i Miu. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie to, że spali w siebie wtuleni. Uśmiechnęłam się na ten widok od ucha do ucha i zrobiłam im zdjęcie na pamiątkę. Spali tak słodko, więc postanowiłam ich nie budzić. Okryłam ich kocem i sama poszłam na górę do swojego pokoju. Umyłam się, przebrałam i odpłynęłam.
*Następnego dnia, Leo*
Obudziłem się i pierwsze co zobaczyłem to wtuloną we mnie śpiącą jeszcze Miu. Powoli uwolniłem się z jej uścisku, przykryłem ją kocem, pocałowałem w czoło i poszedłem do kuchni, aby się czegoś napić. Tam ujrzałem promieniującą Ari.
-Tu macie kanapki, chociaż ten śpioch na pewno jeszcze śpi-powiedziała.
-Tak masz rację Miu jeszcze śpi i dziękuje za zrobienie nam śniadania.
-Nie ma za co, mogę cię o coś zapytać?
-Jasne.
-Więc jak to się stało, że spaliście tak słodko do siebie wtuleni?-Ari pokazała mi zdjęcie, które musiała zrobić mi i Miu jak spaliśmy.
-Już ci tłumaczę-uśmiechnąłem się na widok tego zdjęcia, ale kiedy przypomniałem sobie o Nacho mój humor momentalnie zamienił się ze szczęścia na złość.
-Stało się coś?-zapytała przerażona moją miną Ari.
-Nie to znaczy tak.
-Co? Mów szybko, zanim oszaleję.
Opowiedziałem jej o wczorajszych wydarzeniach. Ari słuchałam mnie bardzo uważnie i mi nie przerywała. Kiedy skończyłem swoją wypowiedź nastała cisza, którą po chwili przerwała siostra Miu.
-Boję się, że on jej coś zrobi. Nacho jest zdolny do wszystkiego.
-Spokojnie, mam pewien pomysł.
-Jaki?
-Po prostu nie możemy zostawiać Miu samej. Jeżeli ty będziesz musiała gdzieś wyjść to w tym czasie ja mogę jej popilnować. Zawsze jest też Shakira, Dani i Gerard. Po za tym kto mądry zadzierałby z jedenastką piłkarzy?
-Nie wiem Leo, ale bardzo ci dziękuje za to co zrobiłeś dla Miu. Ja byłam na spotkaniu z Alvesem i niczego takiego bym nie przewidziała.
-Nie ma za co dziękować, po prostu zjawiłem się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej godzinie. A teraz opowiedz jak poszło ci z naszym wariatem.
-Leo co ja mam ci mówić, na pewno sam ci powie. 
-Ok dobra to cię nie męczę, dziękuje jeszcze raz za śniadanie. Lecę na trening, dziś gramy mecz z Atletico i wiem, że ty i Miu będziecie na nim. Więc do zobaczenia i jak nasz śpioszek wstanie to ją ode mnie przywitaj.
-Ok papa.
*Shakira*
Wstałam i zauważyłam, że nie spałam w mojej wspólnej sypialni z Gerardem tylko na kanapie w pokoju Milana razem z nim. Powoli się odsunęłam od niego, żeby go nie obudzić i zeszłam na dół do kuchni. Tam był już mój przyszły mąż zajadający się jajecznicą. Przywitał się ze mną i nałożył mi moją porcję na talerz. Podczas kiedy ja jadłam, on oglądał coś na laptopie. Zawołał mnie i pokazał mi to zdjęcie
Na zdjęciach na prawdę wyglądamy na szczęśliwą rodzinę i tak jest też w rzeczywistości. Jesteśmy ze sobą już dość długo, a wciąż darzymy siebie takim samym uczuciem jak na początku. Milan to owoc naszej miłości, który jeszcze bardziej nas do siebie zbliżył. Ucałowałam go i powiedziałam.
-Romantyku to zdjęcie jest wspaniałe, ale zaraz spóźnisz się na trening.
-Co?-krzyknął Hiszpan po czym szybko się ubrał, wziął torbę treningową i wyszedł. Oczywiście przed wyjściem ucałował jeszcze mnie i śpiącego Milana. Nie miałam co robić, więc zadzwoniłam do dziewczyn.
-Cześć Shak, co tam?
-Geri właśnie pojechał na trening, a ja zostałam sama z Milanem.
-Jak chcesz, możesz do nas wpaść.
-Ok to super, będę u was za 15 minut.
Obudziłam Milanka i powiedziałam, że jedziemy do cioci Ari i Miu. On na te słowa zaczął skakać ze szczęścia i po chwili był już gotowy do wyjścia. Wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy i wyszłam z domu. Po 15 minutach zapukałam do domu moich przyjaciółek. Otworzyła nam Ari promiennie się uśmiechając. Milan jak zwykle poszedł oglądać kreskówki, ja weszłam za Ari do kuchni.
-A gdzie Miu?
-Przebiera się, zaraz zejdzie. Wiesz musisz coś zobaczyć. Ari pokazała mi zdjęcie Leo i Miu którzy spali razem słodko do siebie wtuleni. Jakie to było słodkie. Po chwili zeszła do nas wcześniej wymieniona z tymi słowami.
-Ari patrz co twój chłopak wstawił na Fb-powiedziała.
Przywitała się ze mną i z Milankiem po czym pokazała nam to zdjęcie
Podpis pod zdjęciem "Wariaty wszędzie wariaty"
-Ale chwila to zdjęcie przecież wstawił Dani to znaczy, że ty i on jesteście razem-wskazałam na Ari.
Ona tylko mi przytaknęła, a ja jej zaczęłam gratulować.
-To wspaniale, teraz tylko czekać na ciebie i Leo-spojrzałam na Miu.
-Kolejna co wy sobie wyobrażacie?
-Ojej to przecież widać na kilometr, że coś was do siebie przyciąga. Odpowiedz szczerze zakochałaś się?
Miu tylko pokręciła głową na moje pytanie i nie miała zamiaru odpowiedzieć, ale kiedy zauważyła że ja i jej siostra nie damy jej spokoju odpowiedziała.
-Tak zakochałam się w nim, lepiej już wam jak wiecie?-zawołała. 
Przytuliłyśmy ją i stwierdziłyśmy, że za niedługo pojawi się druga nowa para. Jednak jedno nie dawało mi spokoju i musiałam o to zapytać Miu.
-Miu a tak w ogóle to czemu tu spał dzisiaj z tobą Messi?
Ari i Miu na siebie spojrzały, a później na mnie. Ich miny były przerażające.
-Coś nie tak?-zapytałam.
Westchnęły lekko i opowiedziały mi wszystko. Jak zakończyły to myślałam, że to jeden wielki żart. Ale były zbyt poważne. Miu miała łzy w oczach więc ja i Ari ją od razu przytuliłyśmy. Postanowiłyśmy pojechać znów do centrum handlowego, żeby o tym nie myśleć. Wsiadłyśmy do samochodu i ruszyłyśmy w drogę. Milan był szczęśliwy, ponieważ obiecałam mu kupić jakąś zabawkę. Kiedy byłyśmy na miejscu weszłyśmy do centrum i zaczęłyśmy się rozglądać po naszych ulubionych sklepach.
*Leo*
Trening zleciał w świetnej atmosferze. Dowiedzieliśmy się, że nasz "Tancerz" jest z Ari. Gratulowaliśmy mu i cały czas go zaczepialiśmy. Byliśmy niesamowicie zakręceni i gotowi na mecz z mistrzami Hiszpanii. Siedzieliśmy teraz w szatni i czekaliśmy na trenera. Podał skład (jak zawsze dość późno). Ale można się przyzwyczaić. Wróciliśmy do treningu po 20 minutach. W końcu trening był przewidziany na cały dzień. Była godzina 19:30, więc tylko ostatni raz poćwiczyliśmy podania i na rozgrzewkę przebiegliśmy 15 kółek. Kiedy skończyliśmy była już 20. Wróciliśmy do szatni i zaczęliśmy szykować się do meczu.
*Miu*
Chodziłyśmy po centrum handlowym chyba z pięć godzin. Nogi mi już odpadały. Wróciłyśmy do domu o godzinie 20 i poszłyśmy się szykować na mecz. Shakira ma na nas czekać przed wejściem o 20:40. Po meczu idziemy na imprezę do Gerarda i Shakiry. Byłyśmy gotowe z Ari o 20:20 i już wychodziłyśmy z domu. Ja miałam koszulkę z numerem "10", a Ari z numerem "22". (Raczej nie muszę pisać do kogo należą te numerki). Tak jak się umawiałyśmy Shak już na nas czekała. Udałyśmy się na nasze miejsca do strefy VIP i czekałyśmy na rozpoczęcie się meczu. Nagle rozbrzmiał hymn i na boisko wyszli nasi wspaniali piłkarze. Rozpoczęła się pierwsza połowa w której można było zauważyć, że to Barca kontroluje dzisiejsze spotkanie. W 12 minucie pierwszą bramkę strzelił Neymar przy której asystował mu Suarez. Długo nie trzeba było czekać na następny punkt dla Barcy, ponieważ już w 35 minucie strzelił właśnie Suarez z genialnej asysty nikogo innego jak wspaniałego Leo Messiego. Zakończyła się pierwsza połowa. Było trochę krwi i dużo niebezpiecznych fauli ze strony Atletico, ale w każdym razie to FCB królowała w tym spotkaniu. Po przerwie rozpoczęła się druga połowa. Leciało co raz więcej fauli i piłkarze byli już trochę zdenerwowani. Ale mimo wszystko się nie poddawali. Leo postanowił zabrać piłkę z pod nóg przeciwnika, lecz ten po prostu upadł na murawę i najzwyczajniej w świecie symulował. Wszyscy myśleli, że to jakiś żart kiedy za takie coś sędzia podyktował rzut karny. Mandżukić skorzystał z tej okazji i strzelił w 57 minucie spotkania gola. Leo był wściekły (reszta drużyny również). Teraz już leciały żółte kartki nawet dla naszych no i oczywiście Leo też dostał jedną. Zbliżał się koniec meczu, ale wynik końcowy to nie 2:1 tylko 3:1 dla Barcy. Kto strzelił? Oczywiście, że Lionel Messi. Kibice na Camp Nou oszaleli, Leo wskazał na mnie palcem i wysłał mi buziaka. Nie mogłam w to uwierzyć, zadedykował mi gola. Byłam w siódmym niebie. Po meczu udaliśmy się do willi przyszłego małżeństwa. Wszyscy mieli świetne humory i nastroje do imprezowania. Zobaczyłam wsród naszych przyjaciół Leo i do  niego podbiegłam.
-Dziękuje i gratuluję Lio-krzyknęłam mu do ucha i pocałowałam go w policzek.
On mnie mocno przytulił i poprosił mnie do tańca, zanim weszliśmy na parkiet on jeszcze mrugnął porozumiewawczo do Alvesa. O co mogło im chodzić?
Więc to już szósty rozdział i to już zakończony. Następny tak jak zawsze pojawi się jutro. Zapraszam do komentowania i macie tu szczęśliwą Shak ;)



2 komentarze:

  1. Leo i Miu sa słodcy. A Shaki i Gerard i Milan wspaniała rodzinka. Mam nadzieje, że Miu sie nic nie stanie a naszym parom sie uda. Pozdrawiam i czekam na następny rozdział ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepraszam, że dopiero teraz komentuję, ale wcześniej nie miałam czasu ;/ Jedno jest pewne ten Nacho jest kawałkiem niezłego dupka. Leo i Miu wtuleni do siebie i ta fotka od Alvesa, cudowne ♥ Już zabieram się za kolejny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń