sobota, 31 stycznia 2015

Rozdział 15

Ten blog miał mieć 15 rozdziałów + epilog, jednak będę pisała go dalej. Po pierwsze nie potrafię się z nim tak łatwo rozstać, a po drugie mam na niego wciąż pomysły. Ile będę jeszcze go pisała? Nie wiem. Na pewno tak długo aż skończą mi się na niego pomysły. Rozdziały wstawiałam codziennie, ponieważ miałam ferie zimowe i wolne od szkoły. Jak będzie kiedy wrócę do szkoły? Tego też nie wiem, ale jedno jest pewne bloga będę prowadziła dalej. A teraz zapraszam do czytania i Pozdrawiam :*
*Miu*
Właśnie jedziemy do naszego domu. Jesteśmy już w Barcelonie. Dokładnie jest godzina 17:30, powrót planowaliśmy na 18. Co oznacza, że wrócimy do domu wcześniej o całe pół godziny. W samolocie jak zwykle spałam, więc teraz nie jestem senna nawet po podróży. Leo też raczej nie. Mieliśmy w planach jechać do Shaki i Geriego, ale najpierw pojedziemy do domu z torbami i może coś przekąsić.
-Halo kochanie. Wysiadamy już jesteśmy pod domem-pomachał mi dłonią przed twarzą Lio.
-Przepraszam zamyśliłam się.
-A nad czym tak rozmyślałaś?
-A tak ogólnie nad naszymi przyjaciółmi.
-Wiesz myślisz, że oni coś planują?-zapytał.
-Nie wiem, ale nie dzwonili, nie pisali. Może zapomnieli, że dzisiaj wracamy.
-O tym na pewno by nie zapomnieli.
Wysiedliśmy z samochodu i Leo wziął torby. Kiedy dotarliśmy do drzwi, Leo je szybko otworzył i po chwili byliśmy już w środku. Wszędzie panowała ciemność. Weszliśmy do salonu i....
-Niespodzianka!!!-wykrzyczeli nasi przyjaciele.
Tego się kompletnie nie spodziewałam. Wiedziałam, że coś mogą planować ale taką imprezę? Przywitałam się ze wszystkimi i już po chwili w domu rozbrzmiewała muzyka i wszyscy zaczęli imprezować. Nawet trener dziś bawił się z nami. Musiałam chwilę odetchnąć świeżym powietrzem, więc wyszłam na balkon. 
-Hej, a ty chodź do nas-usłyszałam głos Shaki.
-Za chwilę, chciałam pooddychać świeżym powietrzem.
-Ok to posiedzimy tu razem-szeroko się uśmiechnęła.
-Shaki, a masz już prezent dla Geriego?
-Tak-odpowiedziała dumnie, moja przyjaciółka.
-A co takiego?
-To będzie ogromny obraz z tymi zdjęciami co ci pokazywałam.
-Ojej świetny pomysł-przytuliłam ją.
-Hej wszędzie was szukamy, chodźcie do nas-zawołał już troszeczkę podpity Rakitić.
Weszłyśmy do środka i znów zaczęło się imprezowanie z tymi "wariatami". Z nimi nie można się nudzić. Cieszę się, że ich poznałam, a zwłaszcza Leo. 
-Mogę prosić do tańca?-zapytał mój ukochany.
-Zawsze.
Po chwili tańczyliśmy już do siebie wtuleni, jednak nie na długo. Chłopaki wymyślili zawody trochę dziwne, ale co u nich jest normalne? Polegały one na tym, aby każdy po kolei ogłosił jakieś najlepsze wspomnienie związane z naszym towarzystwem. Nie wiem dokładnie za co karano, ale wiem że karą było wrzucenie do basenu. Jako pierwszy został wylosowany nie kto inny jak trener Blaugrany. Chwilę się zastanowił po czym podszedł do mikrofonu i przemówił.
-Hmm... najlepsze wspomnienie z wami. To trudne. Wszystkie chwile z FCB są najlepszymi wspomnieniami. Codziennie zaskakujecie mnie swoimi dziwnymi pomysłami. Czasami są one na prawdę zwariowane zwłaszcza kiedy Gerard kradnie spodnie Alvesowi, lub jak Leo i Ney kradną buty innym. Myślę, że najlepsze wspomnienie z wami to lot samolotem, gdzie po wygranym meczu upiliście się jak nastolatki. Wszędzie was było pełno w samolocie. Śpiewaliście i tańczyliście (nawet jeśli było mało miejsca). Nigdy nie zapomnę jak wtedy upity Gerard myślał, że jest na koncercie swojej żony i zaczął się drzeć Shakira! Shakira! Kochanie! i przytulać fotel. To było na prawdę świetne.
Kiedy zakończył oddał mikrofon następnemu. Kto się nim okazał? Nie kto inny jak nasz szalony Alves. Zaczął swoją przemowę.
-To w ogóle jakieś wspomnienie z wami nie jest najlepsze? Wszystkie są najlepsze. Jesteśmy jedną wielką rodziną i wierzę w to, że za parę lat jak będziemy mieli wszyscy swoje rodziny to i tak spotkamy się na Camp Nou i będziemy tak samo szczęśliwi jak teraz. Visca el Barca! One Big Family! 
Zawołał i tak na tej zabawie zleciała reszta imprezy. W końcu się okazało, że każdy chociaż raz wylądował w basenie. Najwięcej razy lądował w nim Gerard.
*Następny dzień, Leo*
Wstałem i od razu złapałem się za głowę. Spojrzałem na zegar i przypomniałem sobie o dzisiejszym treningu. W sumie nie musiałem się śpieszyć, bo Enrique też był na imprezie. Więc na pewno nas zrozumie, ale z drugiej strony on nie pił za wiele. Niechętnie podreptałem do łazienki i wziąłem szybki prysznic, ubrałem się i zszedłem na dół, gdzie czekała na mnie Miu z kanapkami.
-Dzień dobry kochanie, cześć malutki-pocałowałem ją i brzuszek.
-Pamiętaj, to może być dziewczynka-zaśmiała się Miu.
Usiadłem i już po chwili zjadłem śniadanie.
-Spóźnisz się zaraz na trening-przypomniała mi Miu.
-A ty nie idziesz?
-Nie nie ja dzisiaj zostaję w domu, a po za tym o 13 jestem umówiona z siostrą.
-A ok.
Ucałowałem ją na pożegnanie i ruszyłem do samochodu, później w stronę stadionu.
*Miu*
Usiadłam na kanapie i zaczęłam się zastanawiać co ja mam robić do tej 13. Usłyszałam pukanie do drzwi. Może Leo czegoś zapomniał, poszłam otworzyć. To co zobaczyłam było przerażające. Stałam tak w bez ruchu i nie mogłam z siebie wykrztusić ani słowa.
-Cześć, widzę że się mnie nie spodziewałaś.
-Czego chcesz?-zapytałam przerażona.
-Wiesz najpierw chciałem ciebie, później zemsty, a teraz zemsty i pieniędzy twojego piłkarzyka.
-Ani się waż tak o nim mówić.
-Oj nie bądź taka ostra. Myślę, że zapłaci on za ciebie każdą cenę.
Po tych słowach uderzył mnie w głowę i już nic nie byłam w stanie zrobić. Straciłam przytomność, jednak wyczułam że wziął mnie na ręce i zaprowadził do jakiegoś samochodu.
Dobra to na tyle. Czekanie do jutra może być męczące. Powiem tylko tyle, że to Nacho uciekł z więzienia, na resztę wydarzeń musicie niestety zaczekać.
Komentować i macie tu gif, ponieważ dziś nie było nawet zdjęcia ;)


2 komentarze:

  1. Krótki ale świetny;). Nienawidzę Nacho. Niech sie odwali od Miu i da im spokój. Pisz jak najdłużej! Czekam na następny i pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. One Big Family :) Ich przyjaźń jest niesamowita. Na śmierć i życie. Boję się strasznie o Miu. Jeżeli on coś jej zrobi przez co straci dziecko? Nie mogę czekać do jutra! Za długo ;c

    OdpowiedzUsuń