czwartek, 29 stycznia 2015

Rozdział 13

No to lecimy z 13 rozdziałem. Zapraszam do czytania i Pozdrawiam :*
*Miu*
-Lio jesteś pewny, że wszystko mamy?
-Tak kochanie-odpowiedział Leo po czym mnie pocałował.
-Ok czułości na później, jedźmy już na to lotnisko.
Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do samochodu. Udaliśmy się w drogę, słuchając muzyki z radia. Tak jak zawsze śpiewaliśmy te piosenki, które znamy.
-Leo, wszyscy będą czekać na lotnisku żeby się z nami pożegnać?
-Tak.
Po 15 minutach byliśmy już na miejscu. Leo wyjął nasze torby z samochodu. Oczywiście nie pozwolił mi wziąć swojej, więc taszczył dwie. Czasami mam dość tej jego nadmiernej opieki. Cały czas mnie dokarmia, nawet wtedy kiedy nie jestem głodna. Nie opuszcza mnie nawet na krok i dlatego muszę chodzić z nim nawet na treningi. Na szczęście nie jestem wtedy sama, ponieważ Shaki z Milanem i Ari też chodzą na treningi tych wariatów. Dziś wylatujemy do Argentyny na dwa dni. Przed wylotem musiałam się pożegnać z siostrą i Shaki. Oczywiście też z Milanem, Gerardem i Danim. 
-Uważaj tam na siebie siostrzyczko-powiedziała Ari.
-Spokojnie, ten oto człowiek nie odstąpi mnie nawet na krok-odpowiedziałam po czym spojrzałyśmy na Leo i zaśmiałyśmy się.
-Dobra kochanie, zadzwoń do mnie jak wylądujecie i bawcie się dobrze-tym razem głos zabrała piosenkarka.
-Ok.
Przytuliłam się jeszcze na pożegnanie z barcelońską "3" i "22". Oczywiście ucałowałam jeszcze Milanka, ten tylko lekko się uśmiechnął i chciał na barana do taty. 
Ani się obejrzałam, a już byłam z Leo w samolocie i siedziałam wtulona do niego. On coś przeglądał na telefonie i co jakiś czas całował mnie w czoło i głaskał mój brzuch. Nagle pomachał mi telefonem przed twarzą, pokazując mi to zdjęcie.
-Kochanie, a po co pokazujesz mi moje zdjęcie?
-Zobacz jaka piękna jesteś-uśmiechnął się szeroko.
-Leo po pierwsze podlizujesz się, a po drugie to zdjęcie jest bez mojego brzuszka.
Leo na mnie spojrzał i powiedział.
-Z tym brzuszkiem jest ci jeszcze ładniej.
Pocałowałam go i znów się w niego wtuliłam. Rozkoszowałam się ciszą, którą przerwał Argentyńczyk.
-Wiesz, wcale się nie podlizywałem pokazując ci to zdjęcie.
-Nie wcale kochanie.
Po chwili zasnęłam.
*Leo*
Samolot właśnie wylądował, a ja się przebudziłem. Spojrzałem na wtuloną do mnie Miu. Spała tak słodko, ale musiałem ją obudzić. Lekko się uśmiechnęła i ruszyliśmy w stronę wyjścia. Odebraliśmy swoje bagaże i czekaliśmy na mojego brata Rodrigo, który ma nas odebrać.
*Ari*
Ja i Shaki oglądałyśmy film, popijając wino i plotkując. Natomiast Geri, Dani i Milan grali w ogrodzie w piłkę. Zaczęłyśmy się zastanawiać jak tam Leo i Miu. Byłyśmy strasznie ciekawe, więc postanowiłyśmy włączyć coś na internecie żeby nad tym nie rozmyślać. Włączyłyśmy jeden z koncertów Shaki. Oczywiście ten na którym piosenkarka wyciągnęła na scenę piłkarzy.
Ten moment był wręcz epicki. Popłakałam się na nim ze śmiechu. Kiedy wybiła 22, ja i Dani pojechaliśmy już do domu. Usiedliśmy na kanapie i przeglądaliśmy zdjęcia z albumu Alvesa. Było tam dużo zdjęć i większość z nich przedstawiała jego z piłką. Przy każdym zdjęciu opowiadał mi jakąś ciekawą historyjkę przez którą nie mogłam powstrzymać śmiechu. Kiedy skończyliśmy oglądać zdjęcia wybiła godzina 23:30, więc poszliśmy spać.
*Leo*
Właśnie przyjechał mój brat przywitałem się z nim po czym przedstawiłem mu Miu. Od razu złapali ze sobą dobry kontakt. Wsiedliśmy do samochodu mojego brata i ruszyliśmy w kierunku domu moich rodziców. Kiedy byliśmy już na miejscu zobaczyłem, że moja ukochana się stresuje.
-Spokojnie moi rodzice to bardzo mili ludzie i na pewno cię polubią. Idziemy?
Pokiwała tylko głową i ruszyła ze mną w kierunku drzwi, trzymając mocno moją dłoń. Drzwi otworzyła nam moja mama, która szeroko się uśmiechnęła i od razu przytuliła Miu. Weszliśmy do salonu, gdzie przywitała nas reszta. Mój ojciec i mama nie odstępowali Miu na krok. Polubili ją i zauważyłem, że ona sama już przestała się stresować. Moi bracia i siostra również polubili Miu. Podszedłem do mojej ukochanej i powiedziałem.
-Mamy coś ważnego do przekazania. Będziemy mieli dziecko i za niedługo weźmiemy ślub.
Wszyscy zaczęli nam gratulować i nasza radość nie miała końca. Zjedliśmy jeszcze kolację i postanowiłem zabrać moją miłość na spacer. Chodziliśmy tak po ulicach Rosario i ciszę przerwała Miu.
-No wyśmienicie, nasze dziecko ma świetne wyczucie czasu na trening-złapała się za brzuch.
-Widzisz na pewno zostanie piłkarzem.
-A jeśli to dziewczynka?-zapytała.
-Dowiemy się za niedługo, a dokładnie za 4 miesiące. 
Nie chcieliśmy jeszcze znać płci naszego dziecka. Uparłem się, aby zaczekać. Spacerowaliśmy tak jeszcze z dwie godziny. Zauważyłem, że Miu robi się senna, więc wróciliśmy do domu. Poszliśmy do naszego pokoju, który przygotowała nam moja matka i poszliśmy spać.
Na początku myślałam, że się nie wyrobię z dzisiejszym rozdziałem ale się udało. Następny jutro i Komentować ;)
Łapcie jeszcze naszego "Tancerza"



2 komentarze:

  1. Wspaniały rozdział. Pisz tak dalej. Leo i Miu sa tacy słodcy a Miu niepotrzebnie sie stresowala. Uwielbiam Ari i Shaki! Czekam na następny i pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic dodać nic ująć. Rozdział idealny :) Shaki i Ari jak zwykle cudowne. Miu niepotrzebnie się stresowała, jak tacy uprzejmi ludzie mogliby ją źle przyjąć ♥

    OdpowiedzUsuń