Mimo szkoły udało się, jest kolejny rozdział. Niestety w planach mam już tylko około dwa rozdziały i epilog. Jednak myślałam nad tym, aby po zakończeniu tego bloga stworzyć następnego. Mam bardzo dużo pomysłów, ale jeszcze nie jestem pewna czy ktoś chciałby to czytać. Zapraszam do czytania dzisiejszego rozdziału i Pozdrawiam :*
*Miu*
Wstałam niechętnie i zauważyłam, że Leo nie ma obok. Dziwne zawsze wstaje po mnie, a dzisiaj to on wcześniej wstał. Dopiero po chwili zauważyłam karteczkę na stoliku. Wzięłam ją i przeczytałam na głos.
-Nie wstawaj kochanie. Zaraz wrócę.
Uśmiechnęłam się do siebie i po chwili do sypialni wszedł szczęśliwy Lio z tacą, na której było przygotowane śniadanie.
-Dzień dobry wam śpioszki-powiedział.
Podszedł i położył tackę na szafkę, a sam ucałował najpierw mnie, a później brzuszek. Często całuje lub głaszcze mój brzuch od kiedy się dowiedział, że zostanie ojcem. Widać bardzo się cieszy z tego powodu. Jestem taka szczęśliwa u boku Leo i wiem, że nikt ani nic nam tego szczęścia nie odbierze.
-Jakie plany na dziś?-zapytałam.
-A więc tak. Ja jadę na trening i dziś wrócę trochę później niż zwykle, bo o 16:30, a ty jesteś skazana na zakupy z Ari i Shaki.
-No dobra, a o której?
-Za pół godziny, więc musimy się zbierać.
Po zjedzeniu i szykowaniu się, które zarówno mi jak i Leo zajęło 15 minut, pożegnałam się z nim i on pojechał na trening, a ja czekałam na Shaki i moją siostrę. Nie czekałam długo, bo już po 10 minutach były u mnie. Zamknęłam dom i pojechałyśmy samochodem Shaki do centrum.
*3 godziny później*
Shaki poszła do sklepu NIKE, a Ari do spożywczego, żeby kupić sobie butelkę wody. Ja natomiast udałam się do sklepu z ulubioną marką Leo i moją Tak zgadliście. ADIDAS. Chodziłam i przeglądałam damskie bluzy, kiedy na kogoś wpadłam. Była to kobieta. Niska tak jak ja, więc byłyśmy równego wzrostu. Miała brązowe oczy i bardzo długie włosy w tym samym kolorze.
-Przepraszam nie chciałam-powiedziałam i chciałam odejść.
-Nic się nie stało Miu-odrzekła nieznajoma. Zdziwiło mnie to.
-Czy my się znamy?
-My nie, ale obie znamy Messiego.
-Przepraszam, ale nie bardzo wiem o co ci chodzi. Kim w ogóle jesteś?
-O przepraszam, nie przedstawiłam się. Jestem Antonella Roccuzzo. Przyjaciółka Leo z dzieciństwa. Mieszkaliśmy obok siebie w Rosario i....
-Po co mi to mówisz? Widzę, że nie o to chodzi. Możesz przejść do rzeczy?
-Ok więc masz to i powodzenia.
Dała mi kopertę i odeszła. Chciałam ją otworzyć, ale zaczepiła mnie moja siostra i Shaki.
-Jedziemy do domu. Chłopaki zaraz wrócą.
-Ok.
Po paru minutach drogi pożegnałam się z dziewczynami i weszłam do domu. Usiadłam na kanapie i postanowiłam otworzyć kopertę od tej całej Antonelli. Otworzyłam i moim oczom ukazało się zdjęcie na którym MÓJ narzeczony i ojciec naszego dziecka całuje się z Roccuzzo. Poczułam jak do oczu napływają mi łzy.
Pobiegłam na górę i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Kiedy skończyłam położyłam na stole te zdjęcia i wybiegłam zapłakana z domu. Najbliżej miałam do rodziny Pique, więc właśnie tam się udałam. Zapukałam do nich, a drzwi otworzył mi Gerard. Nic nie mówiąc przytulił mnie do siebie i odebrał mi z rąk torbę.
-Shaki, chodź tu-zawołał.
-Geri nie mam teraz czasu-odpowiedziała piosenkarka.
Musiała usłyszeć mój donośny płacz, bo już po chwili tuliła mnie do siebie. Zaprowadziła mnie do salonu, a Geri poszedł mi zrobić ciepłej herbaty. Kiedy się uspokoiłam to wszystko im opowiedziałam. Głos zabrał obrońca.
-Ale Antonella to była dziewczyna Leo. Zerwał z nią już dawno temu. Roccuzzo go zdradziła i przyznała, że zależało jej tylko na jego pieniądzach. Są dwie opcje albo pan święty Messi cię oszukał za co zginie z moich rąk, a druga to to, że Antonella chciała się zemścić.
-Geri sama nie wiem w co mam wierzyć.
-Odpocznij, rozwiążemy to jutro. Nie możesz się denerwować w twoim obecnym stanie-powiedziała Kolumbijka.
*Leo*
Wszedłem do domu i zawołałem.
-Kochanie jestem!
Nikt mi nie odpowiedział. Miu nigdzie nie było. Po obejściu całego domu wkroczyłem w końcu do salonu. Podszedłem do stołu na którym leżały jakieś zdjęcia. Podniosłem je i wykrzyczałem.
-Kurwa Antonella. Zabiję ją.
Byłem wściekły, wyrzuciłem zdjęcia do kosza i udałem się do domu Pique z nadzieją, że tam właśnie przebywa Miu. Po około 10 minutach, byłem już na miejscu. Zapukałem do drzwi i na widok Gerarda od razu rzuciłem pytanie.
-Jest Miu?
-Tak jest, ale nie wiem czy będzie chciała z tobą rozmawiać-powiedział bardzo poważny.
-Oj Pique nie denerwuj mnie i pozwól mi się wytłumaczyć.
-Więc słucham.
-Nie tobie tylko Miu.
-Messi wpuszczę cię, ale wiedz jedno. Jeśli na prawdę ją skrzywdziłeś to zrobię ci za darmo operację plastyczną. A efekty piękne nie będą.
-Geri dobrze wiesz, że nigdy bym jej nie skrzywdził.
Po tych słowach Hiszpan wpuścił mnie do środka, a ja od razu udałem się do salonu kierując się głosem mojej ukochanej. Siedziała na fotelu i płakała. Kiedy Shaki mnie zobaczyła to powiedziała.
-Ok to wy sobie porozmawiajcie, a ja i Gerard pójdziemy pobawić się z Milanem-po tych słowach wyszła.
Ja niepewnie podszedłem do Miu i uklęknąłem przed nią. Przez dłuższą chwilę pomiędzy nami panowała cisza, którą przerwałem.
-Miu te zdjęcia są nieprawdziwe.
Spojrzała na mnie i najzwyczajniej w świecie mnie przytuliła. Na początku mnie to zdziwiło, ale odwzajemniłem uścisk. Miu się odezwała.
-Leo przepraszam, że od razu uciekłam. Ale kiedy zobaczyłam te zdjęcia to pękło mi serce. Później Gerard opowiedział mi o Antonelli i waszej przeszłości.
-Miu już dobrze. Cieszę się, że wierzysz mi, a nie tej całej Roccuzzo. A tak w ogóle skąd masz te zdjęcia?
-Spotkałam Antonellę dzisiaj w centrum i dała mi te zdjęcia.
-Zabiję, jak mogła chcieć zrujnować nasz związek?
-Leo skończmy ten temat. Wrócimy do domu?
-Tak, chodź.
Przytuliłem ją i w tym momencie do salonu weszła uśmiechnięta Shaki i Gerard.
-Jak dobrze, widzieć was znów szczęśliwych-powiedziała Shaki.
-Zostaniecie na obiad?-tym razem odezwał się Gerard.
-Nie chcemy przeszkadzać-odpowiedziałem.
-Czyli zostajecie-powiedzieli równo.
Już po paru minutach jedliśmy obiad. Cieszyłem się, że Miu mi uwierzyła, a Antonellę mam ochotę za to udusić. Jak mogła wymyślić coś takiego? Czego ona w ogóle ode mnie chce? Mam nadzieję, że zniknie z mojego życia raz na zawsze i już nigdy nie wróci.
Oto koniec dzisiejszego rozdziału, jak pójdzie dobrze to jutro już ostatni i pojutrze epilog. Przywiązałam się do tego bloga, ale nie mogę go prowadzić w nieskończoność, bo w końcu by się wszystkim znudził. Czy powstanie następny blog? Jeśli ktoś będzie chciał czytać to co piszę to tak. A teraz komentować ;)
Aww... Leo <3
.gif)
.gif)
Biedna Miu. Trochę przesadnie zareagowała, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Mam nadzieję, że kiedy ten cudowny blog się skończy zaczniesz pisać następny :)
OdpowiedzUsuń