Na początku przepraszam, że dodaję ten rozdział później niż zwykle. Przeszkoda:SZKOŁA! Na szczęście dodaję go dzisiaj bez opóźnienia (nie licząc tej samej godziny co zawsze). Więc zapraszam do czytania i Pozdrawiam :*
*Dwa miesiące później, Miu*
Jestem już w ósmym miesiącu ciąży, a Leo nie odstępuje mnie na krok. Dziś ślub bierze moja siostra i Dani. Shaki pomaga Ari się przygotować, a Gerard pomaga Daniemu. Dlaczego? Ponieważ się uparli, że chcą bardzo im pomóc. Shaki i Geri są świadkami Daniego, a ja i Leo jesteśmy świadkami mojej siostry. Byłam już ubrana i pozostało mi tylko wyczesanie moich długich blond włosów. Miałam tylko jeden problem, Leo zajmował łazienkę.
-Leo wychodź już. Nie chce mi się wchodzić po tych schodach do drugiej łazienki. Co ty w ogóle tam tak długo robisz?
Otworzył łazienkę i uśmiechnął się od ucha do ucha. Dopiero po chwili zauważyłam, że nie ma na sobie koszuli.
-Leo ubierz w końcu tą koszulę. Na co dzień by mi to nie przeszkadzało, ale dziś moja siostra bierze ślub, a my jesteśmy ich świadkami.
Ten tylko podszedł do mnie i ucałował mnie w policzek.
-Lionelu Messi proszę mnie nie denerwować, bo zaraz sama założę ci tą koszulę.
-W takim razie zaczekam-uśmiech nie schodził mu z twarzy.
-Oj no Leoś ubieraj się.
-No dobrze już-odpowiedział i wciągnął koszulę, a zaraz potem marynarkę.
Jak zawsze wyglądał zabójczo przystojnie. Byliśmy już gotowi do wyjścia, więc wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę kościoła.
*Ari*
Strasznie się denerwuję. To właśnie dziś zostanę najszczęśliwszą kobietą na świecie u boku Daniego. Teraz ja i Shaki czekamy jeszcze na moją siostrę i Leo. O już są!
-Miu.
-Już siostra jak ty pięknie wyglądasz-uśmiechnęła się.
-Strasznie się stresuję-powiedziałam.
-Kochanie czym? Przecież wszystko będzie w porządku.
-Dziękuje ci siostro.
-Ależ proszę.
-Dobra jak już wszyscy są to zaczynamy-tym razem powiedziała Shaki.
Pewnie chcecie wiedzieć kto prowadzi mnie do ołtarza? Otóż Xavi. Kapitan Blaugrany, jednej wielkiej i kochającej się rodziny. Rozbrzmiał marsz mendelsona i ruszyłam w kierunku księdza i mojego ukochanego. Uśmiechał się do mnie szeroko. Za mną szła moja siostra i uśmiechnięty od ucha do ucha Leo. Później szła Shaki i Gerard, którzy trzymali za rączki Milanka. W końcu nasza droga się zakończyła. Xavi zanim odszedł, ucałował mnie jeszcze w policzek i podał moją dłoń Daniemu. Czułam się taka szczęśliwa. I pomyśleć, że za dwa miesiące to samo będzie przeżywała moja siostra.
*Po ślubie na sali weselnej, Leo*
Wszyscy się bawili doskonale (zresztą tak jak zawsze). Gerard powiedział, że Shaki ma coś do ogłoszenia. Nasza przyjaciółka podeszła do mikrofonu i poprosiła o ciszę. Kiedy już wszyscy ucichli, wygłosiła swój monolog.
-Jak wiecie jestem z Gerim już pięć lat. Mamy synka i parę miesięcy temu wzięliśmy ślub. Teraz możemy cieszyć się, że z naszych potajemnych planów coś wyszło. Otóż Ari właśnie została szczęśliwą mężatką, a jej szczęściarzem jest Dani. Natomiast Leo i Miu spodziewają się dziecka, a za dwa miesiące oni również biorą ślub. Jednak mam coś jeszcze do ogłoszenia. Ja i Gerard spodziewamy się kolejnego dziecka.
Kiedy Shaki zakończyła swój monolog wszyscy zaczęli gwizdać i klaskać ze szczęścia. Miu i Ari od razu jej pogratulowały. Jak wspaniale jest widzieć całą FCB i najbliższych szczęśliwych. Zauważyłem, że było już dość późno. Miu siedziała już wykończona na krześle. Więc najzwyklej w świecie pożegnaliśmy się ze wszystkimi i pojechaliśmy do domu.
-Kocham cię-usłyszałem głos leżącej już na łóżku Miu.
-Ja ciebie też-odpowiedziałem i usiadłem obok niej.
Zacząłem głaskać ją po głowie. Nawet sobie nie wyobrażacie jaki jestem szczęśliwy, czuje jakbym był w siódmym niebie.
Dobra na dziś to tyle. Kolejny postaram się napisać na jutro, jednak niczego nie mogę obiecać przez szkołę. Ile jeszcze poprowadzę tego bloga? Uwierzcie mi, że sama tego nie wiem. A teraz komentować i łapcie naszych wariatów <3

Rozdział krótki, ale cudowny:) Leo bez koszulki mmm *-* Ari i Dani małżeństwem, kolejne dziecko Shaki (jak przypuszczam będzie to Sasha :D) i do tego takie urocze zakończenie. Czekam na kolejny.
OdpowiedzUsuń