niedziela, 1 lutego 2015

Rozdział 16

16 rozdział, ale szybko to już minęło. Zapraszam do czytania i Pozdrawiam :*
*Ari*
Stoję pod drzwiami domu mojej siostry i Leo. Nikt nie otwiera, a Miu nie odbiera moich telefonów. Coś się musiało stać. Zaczęłam grzebać w torebce i znalazłam klucz do ich domu. Dostałam go na wszelki wypadek. Państwo Pique też mają zapasowy. Weszłam i ku mojemu zdziwieniu nikogo nie było. Wiem, że Leo jest na treningu ale Miu miała być w domu. Zaczęłam się niepokoić. Ale w sumie co mogło się stać? Nacho jest w więzieniu. Zobaczyłam telefon mojej siostry na blacie kuchennym, czyli już wiem dlaczego nie odbierała. Może pojechała do naszego klubu załatwić parę spraw. Zadzwoniłam do naszej przyjaciółki Doori z klubu Waveya. Po dłuższym oczekiwaniu odebrała.
-Halo?
-Cześć Dorri, mam pytanie?
-O hej Ari, jakie?
-Jest może w klubie Miu?
-Nie nie było i nie ma, a czemu pytasz? Stało się coś?
-Nie tak po prostu. Muszę kończyć, pa.
-Pa.
Skoro Miu nie jest w klubie to gdzie mogła się podziać. Zadzwoniłam do Shaki.
-No cześć Ari co tam?
-Słuchaj widziałaś się dzisiaj z Miu?
-Nie, a czemu.
W tej chwili zaczęłam się na prawdę martwić.
-Nie ma jej w domu, telefon zostawiła, Shaki coś złego się mogło jej stać.
-Słuchaj, ja Geri, Dani i Leo zaraz będziemy. Zaczekaj na nas.
-Dobrze.
*Leo*
Skończyliśmy właśnie trening. Chciałem się pożegnać z Gerim i Danim, ale zatrzymała mnie Shaki.
-Leo zaczekaj.
-Coś się stało?-zapytałem kiedy ujrzałem przerażoną minę Kolumbijki.
-Musimy jechać jak najszybciej do twojego domu.
-Ale po co? A po za tym właśnie tam zmierzałem.
-Chodźcie.
To były jej ostatnie słowa. Potem ja, Geri, Dani i piosenkarka byliśmy już w drodze. Zaparkowała przed moim wspólnym domem z Miu i weszliśmy do środka. Tam na kanapie siedziała zapłakana Ari. 
-Co się stało?-krzyknął Dani.
-Miu... nie ma jej. Coś jest nie tak.
Spojrzeliśmy wszyscy po sobie i zaczęliśmy rozważać słowa Ari, nagle zadzwonił mój telefon. szybko go odebrałem.
-Tak słucham?
-Witaj piłkarzyku.
Olśniło mnie, ten głos mogłem wszędzie rozpoznać. To był Nacho.
-Nacho, czego chcesz? Po co dzwonisz do mnie? A po za tym jesteś w więzieniu.
-Wiesz panie Messi z więzienia jest nie trudno uciec z moimi znajomościami. Tak samo nie trudno było porwać twój skarb.
-Miu. Co jej zrobiłeś? Pożałujesz tego.
-Trochę grzeczniej proszę. Mam układ.
-Jaki?
-Miu za twoje pieniądze.
-Jeśli ci je dam wypuścisz Miu?
-Tak, ale warunek jest taki wyślę ci adres i kwotę. Przyjedziesz we wskazane miejsce i zrobimy wymianę. Wszystko ma się odbyć bez policji i twoich przyjaciół. Inaczej Miu nie wróci cała i zdrowa.
Chciałem coś jeszcze powiedzieć, ale on się rozłączył. Ostatnie jego słowa odbijały się w mojej głowie. Rzuciłem telefon na kanapę i na niej usiadłem. Co mogłem zrobić? Załamałem się i zacząłem płakać. Wszyscy na mnie spojrzeli i nie wiedzieli co jest grane.
-Leo mów. Co jest?-zapytał zdenerwowany Gerard.
Otarłem łzy i niepewnie na niego spojrzałem.
Wszystko im opowiedziałem. Wszyscy byli załamani i nie potrafili wydusić nawet słowa. Siedzieliśmy tak w ciszy, kiedy ja dostałem sms-a. Przeczytałem na głos.
-4 miliony, opuszczona fabryka na obrzeżach miasta. Godzina 14 jutro. Bez policji i twoich przyjaciół.
Znów nastała cisza, nikt  nawet nie próbował jej przerwać. Nagle Gerard wstał i powiedział.
-Mam plan.
-Jaki?-zapytała Shaki.
-Pamiętacie jak ja, Leo, Dani, Xavi i Iniesta wplątaliśmy się w kłopoty z mafią? Musieliśmy im zapłacić grube pieniądze, żeby dali nam spokój. Wtedy pomógł nam Guardiola i Puyol.
-Tak, ale Pep już nie jest naszym trenerem, a Puyol wyjechał-powiedział zrezygnowany Dani.
-Słuchajcie my też damy sobie radę. Jesteśmy silni. Mam plan, ale do jego wykonania potrzebuję paru naszych przyjaciół. Wchodzicie w to?
-Tak-odpowiedział Ari, Shaki i Dani.
-A ty Leo?-zapytał mnie Geri.
-No dobrze.
*Parę godzin później, Leo*
Od dwóch godzin ja, Dani, Xavi, Iniesta i Bartra omawiamy pomysł Gerarda na uratowanie Miu. Muszę przyznać, że nie był on najgorszy. Skończyliśmy o godzinie 23, pożegnałem się z chłopakami i poszedłem spać. Nie przyszło mi to łatwo. Cały czas myślałem o mojej ukochanej. Oby plan Gerarda wypalił. W końcu zasnąłem.
*Miu*
Obudziłam się w jakimś ciemnym pomieszczeniu. Podejrzewam, że jestem w jakimś opuszczonym budynku. Głowa mnie strasznie bolała, ale kontaktowałam. Usłyszałam czyjeś kroki i już po chwili ujrzałam Nacho.
-O widzę, że księżniczka już wstała.
-Wypuść mnie.
-Wszystko w swoim czasie. Jutro o 14 będziesz wolna i już nigdy się nie spotkamy. O ile twój piłkarzyk nie pokrzyżuje mi planów.
-Czemu to robisz?
-Po pierwsze chcę zemsty, a po drugie uciekłem z więzienia. Szuka mnie policja w Barcelonie. Więc najprostszy sposób to uciec z miasta, a najlepiej z kraju. Twój narzeczony jest gotowy dać za ciebie niezłą sumkę. Za pomocą tych pieniędzy, ucieknę i będę prowadził spokojne życie.
-Nie ujdzie ci to na sucho.
-Jeszcze zobaczymy. Nie denerwuj się tak kochanie, bo dziecku to zaszkodzi.
-Nie mów tak do mnie.
-Oj dobrze skarbeńku.
Wyszedł, a ja byłam kompletnie załamana. Co mogłabym zrobić, usłyszałam rozmowę Nacho z jakimś mężczyzną. To chyba jego wspólnik. Przysłuchałam się do końca.
-Słuchaj Nacho co zrobimy jak już będziemy mieli kasę i oddasz lalunię temu Messiemu.
-A kto powiedział, że ja dotrzymam słowa.
-Co ty kombinujesz?
-Dowiesz się w swoim czasie.
Te słowa mnie zaczęły przerażać. Chciałam coś zrobić, ale byłam bezradna. Jedyne co mi pozostało to czekać na dalszy rozwój wydarzeń.
*Następny dzień, Leo*
Obudziłem się, wziąłem prysznic i ubrałem się. Zjadłem coś na szybko i pojechałem do domu państwa Pique. Tam byli już wszyscy. Byliśmy zmotywowani i pewni swojego planu. Wybiła godzina 13:30, więc ruszyliśmy w stronę opuszczonej fabryki. Chłopaki zaparkowali trochę dalej i poszli od tyłu tak żeby nikt ich nie zauważył. Ja z pieniędzmi w torbie ruszyłem w kierunku budynku. 
-No proszę proszę, a więc mnie posłuchałeś-powiedział Nacho.
-Gdzie jest Miu?
-Najpierw pieniądze-wyjął broń i wycelował we mnie.
Byłem przyparty do muru. Musiałem dać mu pieniądze. Dałem mu torbę i czekałem na jego dalsze wskazówki. Nic nie mówił. Chciał odejść.
-Teraz Miu.
-Wiesz ty miałeś dotrzymywać warunków nie ja.
-Ale umowa była inna.
-Dobrze, więc chodź po swoją ukochaną, ale bez żadnych sztuczek.
Nie odpowiedziałem mu tylko ruszyłem za nim.
*Gerard*
Ja i chłopaki weszliśmy od tyłu. Mieliśmy mało czasu. Musieliśmy odnaleźć Miu. Leo już na pewno załatwił sprawę z Nacho. Nagle podbiegł do mnie Bartra.
-Geri spójrz.
Popatrzyłem tam gdzie kazał mi Marc i ujrzałem jakiegoś faceta z bronią w ręku. Bingo! On na pewno pilnuje Miu. Tylko jak go załatwić. Podeszła do nas reszta chłopaków.
-Xavi, ty i Iniesta pójdziecie tam zrobić trochę hałasu-wskazałem na korytarz po lewej stronie. Kiedy ten facet odejdzie na stosowną odległość od drzwi Dani uderzy go w głowę tą cegłą. Ja i Marc pójdziemy do Miu. Chłopaki musimy działać szybko i sprawnie. 
Ani się obejrzałem, a mój plan wypalił.
-Gerard-zawołała Miu na mój widok.
Usłyszeliśmy kroki. To na pewno Nacho i Leo. Bez chwili zastanowienia wziąłem Miu na ręce i uciekłem. Marc miał jeszcze jedno zadanie musiał jakoś załatwić Nacho. Nie wiedziałem do końca co on planuje. Iniesta, Xavi, Dani i ja z Miu na rękach wyszliśmy przed budynek. Teraz zadzwoniliśmy po policję i czekaliśmy na dalszy ciąg wydarzeń.
*Marc* 
Leo i ten cały Nacho weszli do pomieszczenia, gdzie była Miu. Bez chwili namysłu poszedłem za nim i zakradłem się. Uderzyłem w głowę Nacho, a ten runął na ziemię. Zdążył tylko nacisnąć spust. Na szczęście trafił w sufit. Usłyszeliśmy policję i po chwili Nacho i jego wspólnik byli już skuci.
-Teraz już na pewno nam nie ucieknie-powiedział policjant.
-To dobrze-odparł Leo.
Ruszyliśmy w kierunku wyjścia z budynku. Leo chciał być już jak najszybciej koło Miu.
*Miu*
Staliśmy tak przed budynkiem. Nagle usłyszałam strzał. Ja i chłopaki się przestraszyliśmy. Chcieliśmy tam jak najszybciej pobiec, ale zatrzymali nas policjanci którzy akurat przyjechali.
Czekaliśmy tak i nie wiedzieliśmy co się dzieje. Po chwili z budynku wyszedł Leo i Marc. Szybko podbiegłam do mojego ukochanego i się do niego wtuliłam. Potem wyszli policjanci ze skutymi dwoma mężczyznami. Jeden Nacho, a drugi to najwyraźniej jego wspólnik. Wsiedliśmy do samochodów i ruszyliśmy do domu. W końcu mogłam odetchnąć z ulgą i przestać myśleć o tym co złego może się wydarzyć. Weszłam do domu i znalazłam się w uściskach mojej siostry i Shaki. Oczywiście Milan też był szczęśliwy, kiedy mnie zobaczył. Przyjaciele przesiedzieli u nas do godziny 23:30. Kiedy już pojechali ja zasnęłam. Poczułam jak Leo bierze mnie na ręce. Położył mnie na łóżku i pocałował w czoło i brzuszek. To ostatnie co pamiętam z tego dnia, ponieważ kiedy poczułam bliskość Leo to wiedziałam, że jestem bezpieczna i poszłam spać.
Czy wam się spodoba nie wiem. Mi się nie podoba ten rozdział, ale moja wena nic innego nie potrafiła "wymyślić". Następny pojawi się może jutro. Będę się starała, aby tak było. Komentować ;)
Po prostu ubóstwiam tego gifa z Kunem. Jest cudowny <3

2 komentarze:

  1. Ile jeszcze razy napiszesz, że rozdział Ci się nie podoba? ;o Przecież jest świetny! Bałam się o nich jak poszli zrealizować ten plan. Ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialnie piszesz! ♥ Świetnie rozwinęłaś akcję z Nacho! Nie mam słów. Po prostu expert!

    OdpowiedzUsuń